Refleksja

ks. Edward Sztafrowski,
Wprowadzenie do liturgii Mszy niedzielnych i świątecznych

Śmiało możemy powiedzieć, że w okresie Wielkiego Postu nasza uwaga kieruje się w sposób szczególny na krzyż Chrystusa, aby dogłębniej rozważyć prawdę o tym, że Bóg Ojciec wydał swego Syna na śmierć krzyżową, dzięki której miało się dokonać odkupienie wszystkich ludzi. Zanim jednak to nastąpiło, Bóg pouczał pilnie ludzkość i troskliwie przygotowywał na tę chwilę.
1. Bardzo ważnym etapem tej Bożej pedagogii było opisane dziś w pierwszym czytaniu wydarzenie z życia patriarchy Abrahama. Upłynęło już sporo czasu od jego wyjścia z ziemi rodzinnej, zamieszkiwał w ziemi palestyńskiej, która została obiecana jego potomstwu. Zaczęły się też spełniać obietnice otrzymane od Boga, ponieważ żona Sara stała się brzemienną i urodziła syna w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył (Rdz 21, 2). Wszystko wskazywało na to, że zaczęły się spokojne chwile, będące wyrazem - jak to na ogół ludzie sądzą - błogosławieństwa Bożego.
Aż oto niespodziewanie objawił się Bóg Abrahamowi i rzekł do niego: "Weź twojego syna jedynego, którego miłujesz Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze". Łatwo możemy sobie wyobrazić. jak wielkim byłoby to dla nas zaskoczeniem, gdybyśmy się znaleźli w sytuacji Abrahama. Jednakże ten patriarcha ani przez chwilę się nie wahał, ale natychmiast udał się w drogę. Autor Listu do Hebrajczyków, podziwiając później tę niezwykłą wiarę Abrahama, dopowie, iż ten wielki patriarcha był głęboko przekonany, że Bóg jest mocen wskrzesić także umarłych (Hbr 11, 19) i dlatego szedł bez ociągania spełnić wolę Bożą. W ten sposób na całe wieki otrzymała ludzkość niezwykły obraz: Izaak podąża razem ze swym ojcem, który zamierza złożyć go w ofierze. Syn niesie na swych barkach wiązkę drzewa, która ma się stać ołtarzem, by na nim zostało złożone w ofierze jego życie.
Po przyjściu na miejsce Abraham zbudował ołtarz, złożył na nim drwa przyniesione przez syna, ułożył na nich Izaaka i sięgnął ręką po nóź. Gotów był wypełnić do końca Boże polecenie; ale o to tylko chodziło. Wystarczyła gotowość Abrahama, który przecież nie wiedział, że jest to tylko próba. Zamiast chłopca złożono w ofierze baranka.
Abraham nie złożył syna w ofierze, bo Pan Bóg nie chciał nigdy ofiar z ludzi, które przecież nie były w stanie przebłagać Go za grzechy. Dał jednak ten patriarcha dowód miłości Boga. Co więcej, stał się figurą zapowiadającą ofiarę krzyża. Ojcowie Kościoła widzą w Izaaku typ męki Chrystusa - jako Jednorodzonego, którego daje nam Ojciec dla okazania najwyższej miłości względem człowieka. Trzeba powiedzieć, że mamy do odnotowania naprawdę wiele charakterystycznych szczegółów w tej ofierze, której Bóg zażądał od Abrahama. Najpierw, ojciec ma złożyć w ofierze swego syna, a syn dźwiga narzędzie swej męki i zdąża na górę. Jakże to wszystko podobne do tego, co się działo w czasie Męki Chrystusa. Rzeczywiście Ojciec niebieski dał swojego Syna, który sam niósł na górę Kalwarii krzyż, narzędzie męki.
Góra Moria, na której Abraham miał złożyć syna w ofierze, była wzniesieniem, na którym później zbudowano świątynię jerozolimską; składano w niej "zastępczo" ofiary ze zwierząt, w oczekiwaniu na moment, w którym Ojciec niebieski "zdecyduje", że nie oszczędzi własnego Syna.
2. Św. Paweł daje nam dziś wspaniały komentarz do tej figury, jaką była nie doprowadzona do końca ofiara jedynego syna Abrahama Izaaka. Bóg wstrzymał rękę ojca, bo ten wystarczająco udowodnił, że boi się Boga; dlatego usłyszał pochwałę: "Nie odmówiłeś mi nawet twego jedynego syna". To jednak, co Abraham czynił tylko w figurze, otrzymało swoje wypełnienie w ofierze krzyżowej Chrystusa. Zbawiciel posłany przez Ojca weźmie pod koniec swojej publicznej działalności na ramiona krzyż i pójdzie na wzgórze położone obok tamtego, na którym miał być złożony w ofierze Izaak; ale w tym wypadku "Ojciec nie oszczędzi własnego Syna, tylko wyda Go za nas wszystkich". Tego bowiem domagało się pełne zadośćuczynienie za grzechy całej ludzkości. Dopiero krzyż Chrystusa stał się jedyną wystarczającą ofiarą przebłagalną za grzechy.
Oczywiście nie należy tego rozumieć w ten sposób, jakoby naprawdę nie było innej możliwości przebłagania Boga za grzechy i zbawienia człowieka. Jeśli jednak ta możliwość została wybrana, to chodziło również o co innego. Otóż Pan Bóg, który sam jest najwyższą i najdoskonalszą miłością, chciał dać człowiekowi najwspanialszy wyraz tej miłości: "Większej miłości nie masz nad tę, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół" (J 15, 13). Stąd krzyż Chrystusa stał się na zawsze symbolem tej miłości.
Gdy sobie to wszystko uświadamiamy, serce nasze napełnia wielka niekłamana radość, u podstaw której staje niezłomna nadzieja mająca swe źródło w miłującym nas Bogu. I w tym właśnie sensie należy rozumieć dzisiejszy okrzyk św. Pawła: "Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?" A Bóg na pewno jest po naszej stronie, skoro nie oszczędził nawet własnego Syna, ale Go za nas wszystkich wydał. Tym bardziej jest z nami Chrystus, który z woli Ojca poszedł dobrowolnie na krzyż i poniósł za nas śmierć.
Co więcej, chociaż krzyż jest niewątpliwie najwyższym wyrazem miłości Boga względem człowieka, to jednak stał się pewnym etapem w zbawczej historii, po którym przyszło zmartwychwstanie Chrystusa i wstąpienie do nieba, gdzie zasiadł po prawicy Ojca, aby się wstawiać ustawicznie za nami. I to jest ten dalszy ciąg historii zbawienia, w którym owocuje męka i śmierć krzyżowa Chrystusa. A gdy sobie uświadomimy, że Chrystus poszedł do nieba, aby tam przygotować nam miejsce, wtedy w pełni rozumiemy znaczenie tego słusznego stwierdzenia, że Jezus przez krzyż i mękę prowadzi nas do chwały swego zmartwychwstania.
3. Jako dobry Mistrz, Chrystus wspaniale przygotowywał swoich uczniów do przeżyć paschalnych, w których miał się pojawić Jego krzyż. Wiedział o tym, że śmierć krzyżowa, która stanie się później niezaprzeczalnym znakiem najwyższej miłości Ojca, będzie wielkim zaskoczeniem dla uczniów. Zdawał sobie z tego sprawę, że oni spodziewali się raczej króla tryumfującego niż cierpiącego Sługi Jahwe (Boga). Stąd też zanim poszedł na mękę, ukazał uczniom najpierw swoją chwałę, ale nie w formie ziemskiego panowania, tylko w wymiarach całkowicie przechodzących ludzkie pojęcie.
Ci sami Apostołowie, którzy później pójdą z Chrystusem w głąb ogrodu Getsemani, gdzie zacznie się męka, mianowicie Piotr, Jan i Jakub, stali się najpierw świadkami Przemienienia na Górze. Tu ujrzeli chwałę Mistrza, stanowiącą zapowiedź tej chwały, którą zawsze posiadał u Ojca, a która miała na stałe złączyć się z Jego człowieczeństwem od momentu zmartwychwstania. Z tej też racji tutaj po raz pierwszy padło słowo, którego uczniowie nie mogli pojąć: "Rozprawiali tylko między sobą, co to znaczy powstać z martwych".
4. Tak oto w tym okresie Wielkiego Postu przeżywamy tajemnicę krzyża Jezusowego, widząc ją jednak już w perspektywie zmartwychwstania. W sposób szczególny ułatwia nam to uczestnictwo w Ofierze Ciała i Krwi Chrystusa. W niej bowiem Zbawiciel na całe wieki, aż do swego przyjścia, utrwalił Ofiarę Krzyża i w ten sposób umiłowanej Oblubienicy Kościołowi powierzył pamiątkę swej męki i zmartwychwstania (KL, nr 47).
MSZE ŚWIĘTE

   Niedziele: 08:00 10:30
                           14:00  Nabożeństwo

Dni powszednie:
        środa i piątek
       pozostałe dni   


 07:00
18:00

 

Kalendarium intencji
intencje na dany dzień
brak wolnych intencji
wolne intencje
26 lutego 2024
11:00
  • Pogrzeb śp. Kazimiery Bajerskiej.
17:00
  • Za zm. rodziców Barbarę i Leona Zyszka, siostrę Gertrudę Szolc, Jerzego Kołodziej, Huberta Parys, zm. z rodzin Mika-Parys-Kołodziej-Zyszka, zm. kapłanów i dusze w czyśćcu cierpiące.
Zgłoś swoją intencjęZobacz wszystkie intencje >